Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
VSzkolne perypetie

menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Ksiega Gości
  2. Dodaj do Księgi

Mój profil

mój avatar

archiwum

    2012
    Styczeń
    2010
    Grudzień
    2009
    Maj
    Kwiecień

linki

    Inne moje blogi
    Avatary Moiry
    Muzyka z Shaman King
    Shaman King - Al Di La Da
    Szukaj Prześlij film Shaman King - Pacem in Terris
    Myosho - w wykonaniu Masahiko Tanaka, czyli Ryu :D
    Światowe Openingi
    Francuski
    Ruski
    Latynowski
    Specjalny Opening
    Hiszpański
    Kolejny Latynowski

ulubieni



Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 15313 osób

Powered by blog 4u

Moira - bo twym przeznaczeniem jest walka



VSzkolne perypetie

Pomimo pozwolenia ojca, Moira nie zamierzała spędzić całego dnia w łóżku. Brak obecności w szkole również nie wchodził w plan dnia. Dziewczynę jak nigdy zaczęła interesować szkoła, co nie było równoznaczne ze złamaniem przyzwyczajeń i pokochaniem nauki.
- Tato... - Wbiegła do kuchni zapinając trencz koloru beżowego. - Czy orzeł mógłby dzisiejszego dnia towarzyszyć mi na lekcji chemii? - Zapytała spoglądając na Silve siedzącego przy stole, popijającego poranną kawę. Mężczyzna przez chwile zdawał się nie dostrzegać córki. Z zainteresowaniem czytał dokument leżący na blacie tuż przed nim. Dopiero gdy Moira zakasłała podniósł wzrok na swą pociechę.
- Znowu się nie przygotowałaś do sprawdzianu? - Mruknął niezbyt zadowolony z faktu, że jego córka nie potrafi sama poradzić sobie na zajęciach szkolnych.
- Dobrze wiesz, że chemia, fizyka i matematyka to moje zmory... Zdecydowanie lepiej przyswajam wiedzę z zakresu przedmiotów humanistycznych.
- Powinnaś częściej zaglądać do książek z chemii, a nie potrzebowałabyś pomocy Srebrnego Skrzydła.
- Bądźmy szczerzy... Chemia nie jest przedmiotem, który wpłynie w jakikolwiek sposób na moje przyszłe życie. Dlaczego zatem mam zaprzątać sobie głowę zbędnymi informacjami? - Wcisnęła się między Silve a stół i usiadła szamanowi na kolana. - Proszę. - Spojrzała błagalnie w czarne oczy. Przez chwilę spoglądali na siebie w ciszy. Silva usiłował nie ulec błaganiom córki, a ona nie zamierzała poddać się przed osiągnięciem celu.
- Dobrze tatku... - Gdy Silva spojrzał na nią gniewnie spokojnie zeszła z kolan i ze spuszczoną głową skierowała się w stronę drzwi frontowych. - Najwyżej dostanę ocenę niedostateczną i... Moja średnia będzie wyglądać fatalnie.
- W porządku... - Przyzwał swego przyjaciela. - Leć za nią i przy okazji sprawdź jakich ma znajomych.
- Silva nie jestem niańką.
- Jesteś przyjacielem, to o wiele ważniejsza funkcja. - Silva wyszedł za córką na korytarz. - Orzeł tobie pomoże. Mam nadzieję, że to ostatni raz.
- Przynajmniej w tym tygodniu. - Mruknęła zakładając kremowe botki na nogi. - W przyszłym tygodniu rekwiruję węża. Na środę, mamy zapowiedziany sprawdzian z fizyki... Kojot pomoże mi w piątek na klasówce z matematyki.
- Czy ty przypadkiem się nie zapominasz?
- Przypadkiem? - Zamyśliła się. - Zapewne nie... Pa. - Nim Silva zdołał pojąć sens słów córki, ta już wybiegła na wybrukowaną ulicę.
~
Październikowa pogoda dała o sobie znać mieszkańcom. Zimny wiatr zdawał się wprowadzić na stałe do miasta, barbarzyńsko zrywając z drzew kolorowe liście i rzucając we wszystkie możliwe kierunki. Moira zapięła trencz tuż pod szyją i wbiegła do szkolnego autobusu. Rozejrzała się w poszukiwaniu swej koleżanki ze szkolnej ławki. Niestety nigdzie nie dostrzegła długowłosej szatynki.
- Usiądź. - Ponaglał kierowca. - Nie stój w drzwiach. Ruszamy.
Moira jedynie syknęła poirytowana zajmując swoje miejsce na samym końcu autobusu.
- Benjamin, wiesz gdzie jest Niera? - Zapytała chłopaka siedzącego przed nią. Miedziano włosy odwrócił się do tyłu opierając swobodnie o oparcie fotela pasażerskiego.
- Widocznie dzisiaj jej nie będzie.
Moira spojrzała w okno, na jej ramieniu siedział orzeł, lecz dla śmiertelników był niewidoczny. Nikt nie dostrzegł ogromnego stworzenia - króla przestworzy.
~~
Moira nie była zachwycona nieobecnością przyjaciółki. Musiała samotnie spędzać czas na korytarzach. Zawsze trzymały się razem. Dziewczyna nie potrafiła w łatwy sposób nawiązywać znajomości. Pomimo, że uchodziła za elegancką, seksowną i prowokacyjną, to nie potrafiła spędzić godzin rozmawiając na temat mody.


Stała oparta o parapet spoglądając na świat za oknem. Zimne powietrze nastawiało ją sceptycznie do jakichkolwiek wyjść na zewnątrz.
- Cześć. - Usłyszała chłopięcy głos wytrącający ją z rozmyśleń.
- Hej... - Odpowiedziała niechętnie.
- Też chodzisz do tej szkoły?
- Co? - Odwróciła się za siebie i ujrzała chłopaka, którego wczoraj spotkała na Strasznym Wzgórzu.
- Yoh... Co ty tutaj robisz?
- Zapewne to samo co ty. - Uśmiech nie znikał z twarzy młodzieńca. - Orzeł? - Nie ukrywał swego zaskoczenia. - Zdaje się, że to nie pierwsze nasze spotkanie. - Słowa kierował bezpośrednio do Srebrnego Skrzydła.
- Yoh Asakura... Silvy faworyt sprzed pięciu lat. Tępy typek, pozbawiony zdolności szybkiego analizowania faktów.
- Orle, może tak grzeczniej? - Skarciła ptaka wzrokiem. - Możecie mi powiedzieć o czym rozmawiacie? Chyba nie jestem w temacie.
- Dawno, dawno temu gdy byłaś jeszcze małym brzdącem... - Zaczął orzeł zwracając się do Moiry w taki sposób, że poczuła się zażenowana.
- Nie jestem małym dzieckiem!
- Orzeł chciał powiedzieć, że nim przeprowadziłaś się do Tokio odbyły się turniej szamanów mający na celu wyłonienie króla szamanów, który posiądzie możliwość panowania nad najpotężniejszym duchem jaki kiedykolwiek istniał. Zanim jednak szaman został dopuszczony do walk, musiał przejść test i pokonać swego głównego egzaminatora. Moim egzaminatorem był Silva. - Wyjaśnił pokrótce Yoh.
- Został wyłoniony król? - Zainteresowała się dziewczyna.
- Nie. Hao Asakura był zbyt rządny władzy. Niszczył wszystkich szamanów, a żądza władzy zniszczyła jego. Przerwane zostały walki szamańskie. Dziwi mnie jednak, że orzeł dotrzymuje tobie towarzystwa.
- Silva jest moim ojcem, a orzeł... To geniusz chemiczny. Dzisiaj mam sprawdzian, a Srebrne Skrzydło pomoże mi w zdobyciu dobrej oceny.
- Czy ty czasem nie idziesz na łatwiznę? - Zapytał Manta podbiegając do Asakury.
- Możliwe... Nie jestem takim geniuszem jak ty Manta. Pomagam duchom, łączę nasz świat z tym drugim, ale nie jestem dobra z chemii. To nie jest pójście na łatwiznę raczej pomoc. Drobne przysługi.
- Również korzystam z takiej pomocy. - Przyznał otwarcie Yoh. - Nie sądziłem, że Silva ma córkę.
- A ja nie przypuszczałam, że ciebie egzaminował. Jak widać świat jest mały.
~~
Moira przez kolejne przerwy nie rozstawała się z chłopakami. Opowiedziała im o tym jak świetnie z zadaniami poradził sobie orzeł i również o tym, jak na początku niemalże każdej lekcji ojczystego języka oblegają ją uczniowie proszący o pomoc w napisaniu wypracowania, rozprawki etc.
-...Dzisiaj byłam zmuszona napisać pięć dodatkowych wypracowań.
- Zdążyłaś? - Zapytał zainteresowany Manta. Szkoła to był jego konik. Pomimo, że mały to jednak posiadał ogromną wiedzę.
- Owszem. Zabolało mnie jedynie to, że mój kolega otrzymał ocenę celującą, podczas gdy ja otrzymałam jedynie bardzo dobrą.
- To była zemsta profesora... Gdyby nie wiedział, że za nich odrabiasz lekcje domowe, to ty otrzymałabyś najwyższą ocenę, ale tak...
- Jestem tego samego zdania, ale cóż... Nie potrafię odmówić. Tym bardziej, że ci chłopcy robią za mnie sekcję podczas gdy ja usiłuje nie myśleć o tych biednych stworzeniach. - Dziewczyna zamknęła swoją szafkę z książkami i spojrzała z uśmiechem na towarzyszy. - Wracacie do domu?
- Jeszcze nie. Zostały nam ostatnie dwie lekcje.
- Ja już uciekam, to do jutra. - Pomachała im na odchodne i wybiegła ze szkoły. Pomimo zakończonych lekcji sensacją szkolnym nie było końca. Zaraz gdy tylko wyszła dostrzegła jak uczniowie będący na dworze szybko kierują się w stronę domów lub w popłochu uciekają do szkoły. Zaskoczona zachowaniem studentów musiała dowiedzieć się przed czym tak uciekają. Zatrzymała jednego pierwszorocznego chwytając go za kaptur.
- Co się dzieje?
- Puść mnie. - Pisnął błagalnie.
- Powiedz mi najpierw co się tutaj dzieje. Przed czym tak wszyscy uciekają?
- Widać, że jesteś tutaj nowa. Wszyscy dobrze wiedzą kto rządzi Tokio. Przed kim należy uciekać, jeżeli chce się zachować życie.
- Nie rozumiem...
- Każde większe miasto ma swoje gangi. W Tokio rządzą Beznadziejni, a z panem Bokuto No Ryu lepiej nie zadzierać, inaczej można sobie miejsce na cmentarzu szykować. - Mówił nerwowo gestykulując.
- Beznadziejni tutaj są? - Uniosła brew do góry.
- Gorzej... - Spojrzał ponad ramię dziewczyny i pobladł. - Ryu. - Wyrwał się i czmychnął czym prędzej do szkoły. Nastolatka nie miała zamiaru uciekać, lecz nerwowe zachowanie uczniów było niepokojące.
- A ty dziecinko nie uciekasz? – Zapytał mężczyzna spoglądając na dziewczynę odwróconą do niego plecami.
- Nie… Czekałam na ciebie, panie Ryu. – Odpowiedziała zgodnie z prawdą. Ciekawscy przykleili nosy do szyb spoglądając z zaciekawieniem i przerażeniem na Ryu i Moire. Dobrze wiedzieli, że do przywódcy Beznadziejnych należy odnosić się z niezwykłą pokorą, a jeszcze lepiej nie mówić nic, milczeć mając nadzieję na ocalenie skóry.


Głosuj (0)
shaman-king-warrior 30/01/2012 16:20:50 [Powrót] Komentuj